KARTA DUŻEJ RODZINY SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYULGOWE PONIEDZIAŁKI SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYKINO Z RODZINĄ SPRAWDŹ SZCZEGÓŁYOFERTA DLA FIRM SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY
 

Człowiek z marmuru

wyst.: Jerzy Radziwiłowicz, Krystyna Janda, Tadeusz Łomnicki, Jacek Łomnicki, Michał Tarkowski...

Film  zrekonstruowany cyfrowo.

"Człowiek z marmuru" rodził się w bólach. Trzeba było wielu starań i zabiegów, by przekonać urzędników i dyrektorów od kultury, że ten film nie będzie oskarżeniem komunistycznego państwa. Czy nie był? Był i to na tyle celnym i dotkliwym, że wywołał popłoch. Dzieło Wajdy przeznaczono do ograniczonej dystrybucji, co - miast zmniejszyć - zwiększyło jego rezonans i popularność. Utwór, będący mistrzowskim połączeniem niekłamanego artyzmu z otwartą krytyką kłamstwa, przemocy i zniewolenia, miał w sobie niezwykłą siłę oddziaływania. Stał się też wielkim wydarzeniem, nie tylko kulturalnym. Oficjalne media próbowały wypaczyć jego sens. Pisano i mówiono, że "Człowiek z marmuru" jest li tylko pożytecznym głosem w konstruktywnej, socjalistycznej dyskusji, dotyczącej - potępionego już przez partię - "okresu błędów i wypaczeń". "Wola partii" jednak i tym razem rozminęła się z "wolą narodu". Dramatyczne losy Mateusza Birkuta widzowie słusznie odczytali jako metaforę zmagań jednostki z totalitaryzmem. "Walka Birkuta o prawdę nie skończyła się przecież w latach pięćdziesiątych" - zdawał się mówić za pośrednictwem swego filmu Wajda - "trwa ona także dziś, czego dowodem jest choćby rozpaczliwa szamotanina Agnieszki z telewizyjną nomenklaturą". Na sukces "Człowieka z marmuru" złożyły się talent i praca wielu ludzi, zwłaszcza reżysera i odtwórców głównych ról. Porywającą kreację Mateusza Birkuta stworzył młody aktor krakowskiego Starego Teatru Jerzy Radziwiłowicz, znany wcześniej z zaledwie dwu większych ról filmowych. Absolutną debiutantką na ekranie była natomiast ekspresyjna Krystyna Janda (Agnieszka) - dwudziestopięcioletnia wówczas aktorka warszawskiego Teatru Ateneum. Uwagę krytyki zwróciła też konstrukcja dzieła Wajdy. Jest ono bowiem nie tylko pasjonującą opowieścią o człowieku zniszczonym przez historię, lecz także skrupulatnym zapisem powstawania filmu. Niełatwej często drogi twórcy, na której piętrzą się niezliczone przeszkody w postaci braku pieniędzy, złej woli decydentów, problemów technicznych. Dziś "Człowiek z marmuru" jest już klasykiem i legendą. Mimo to wciąż ogląda się go z zainteresowaniem, nie ustępującym "kinu akcji".

Rok 1952. Na centralnym placu Nowej Huty ekipa robotników zdejmuje gigantyczny portret przodownika pracy Mateusza Birkuta.
Rok 1976. Na korytarzu gmachu telewizji 24-letnia dyplomantka szkoły filmowej Agnieszka przekonuje redaktora, że film, który chce zrobić o Birkucie, jest potrzebny i ważny. Po dyskusjach uzyskuje sprzęt, taśmę. Montażystka wybiera dla niej strzępy starych taśm, z których wyłania się zarys wizji Nowej Huty w początkach budowy kombinatu: błoto, zmęczenie, trudne warunki bytowania - i zaraźliwy, niekłamany entuzjazm junaków SP. Jest wśród nich Mateusz Birkut, chłop spod Krakowa, murarz wsławiony rekordem: w 5-osobowym zespole ułożył w ciągu zmiany 30 tysięcy cegieł. Wyczynowi temu poświęcił film "Oni budują nasze szczęście" reżyser Jerzy Burski, dziś sława polskiego kina. Agnieszka uzyskuje od niego informacje o kulisach rekordu Birkuta, który Burski - wówczas początkujący dokumentalista - zainscenizował wspólnie z sekretarzem Jodłą. Dzięki idealnej organizacji pracy i nadludzkiemu wysiłkowi Birkut pobił rekord, zdobył sławę, otrzymał mieszkanie, wyjechał na zjazd przodowników pracy, jego portret ozdobił plac w Nowej Hucie, a marmurowa rzeźba była wystawiona na II ogólnopolskiej wystawie plastyki w "Zachęcie". Birkut został instruktorem w Zjednoczeniu i wraz ze swym przyjacielem Witkiem jeździł po budowach, ucząc nowych metod murowania; jeździł zwykle z nim niejaki Michalak.
Agnieszka odnajduje Michalaka, organizującego obecnie dla "Estrady" występy stripteaserek. Michalak opowiada jej o współpracy z Birkutem do momentu, kiedy podczas pokazu murowania ktoś podłożył Birkutowi rozpaloną cegłę. Inwalida z poparzonymi dłońmi nie mógł już bić rekordów. Został działaczem związkowym, bardzo popularnym wśród robotników Nowej Huty. Michalak, od początku nieufny wobec Witka, reemigranta z Francji, powoduje jego aresztowanie. Birkut dokłada wszelkich wysiłków, aby pomóc przyjacielowi. W rezultacie traci pracę, zostaje pozbawiony odznaczeń i mieszkania, mimo że jego żona Hanka Tomczyk, wybitna gimnastyczka, spodziewa się dziecka. Rozgoryczony Birkut po pijanemu rzuca w okno Urzędu Bezpieczeństwa cegłę, którą zachował na pamiątkę swego pierwszego rekordu. Zostaje aresztowany.
Agnieszka ukrytą kamerą filmuje rozmowę z Michalakiem, ale ten spostrzega to i zmusza dziewczynę do prześwietlenia taśmy, po czym składa skargę w Telewizji. Po kolejnej ostrej rozmowie z redaktorem telewizji Agnieszka uzyskuje po raz ostatni zgodę na kontynuowanie filmu, pod warunkiem, że odbędzie rozmowę z Witkiem, pełniącym kierownicze funkcje na budowie Huty Katowice. Przedtem jednak ogląda odnaleziony przez montażystkę fragment taśmy z nigdy nie wykorzystanym sprawozdaniem z procesu o szpiegostwo, wytoczonym Witkowi i innym pracownikom budownictwa w 1952 r. Odważna postawa Birkuta, zeznającego jako świadek spowodowała jego późniejsze skazanie.
W Hucie Katowice inż. Witek opowiada o losach Birkuta po ich wspólnej rehabilitacji w 1956 r. Witek wrócił do pracy w Hucie, Birkut wyruszył na poszukiwanie Hanki Tomczyk, która publicznie wyparła się aresztowanego Mateusza i osiadła w Zakopanem. Agnieszka odnajduje ją, zamężną z ajentem gastronomii, mieszkającą w luksusowej willi. Hanka potwierdza, że Birkut odnalazł ją, ale go odtrąciła. Agnieszka słucha relacji kobiety świadomej zupełnej klęski swego życia, i - wstrząśnięta - po raz pierwszy decyduje się nie filmować tej tragicznej twarzy.
Ostatni ślad prowadzi do rodzinnej wsi Birkuta, gdzie Mateusz mieszkał ze swym malutkim synkiem Maćkiem. Rok 1957: wybory do Sejmu. Cała wieś czeka, jak będzie głosować człowiek najbardziej skrzywdzony i kiedy Birkut wrzuca do urny nieskreśloną kartkę - wszyscy idą za jego przykładem. Więcej materiałów filmowych nie ma, adresu Birkuta ani jego syna nie udaje się odnaleźć.
Redaktor organizuje przegląd materiałów do filmu Agnieszki i dyskwalifikuje jej pracę, mimo gorących protestów całej ekipy. Głównym pretekstem jest to, że nie odnalazła bohatera. Zbyt późno Agnieszka orientuje się, że syn Birkuta Maciek nosi prawdopodobnie nazwisko swojej matki...
Załamana Agnieszka wraca do swego ojca, kolejarza w małym miasteczku. Pod jego wpływem uświadamia sobie, że nie wolno jej rezygnować, że doprowadzenie sprawy do końca jest ważniejsze, niż ewentualne dokończenie filmu. Odnajduje Maćka i spotyka go przed bramą Stoczni Gdańskiej. W tłumie robotników idących do pracy Maciek mówi jej, że ojciec nie żyje. Nie rozumie, czemu Agnieszka się nim interesuje - odmawia pomocy. Ale dziewczyna nie ustępuje. Są razem na korytarzu w telewizji...(FilmPolski.pl)